Skoro zamówiłam do przetestowania mąkę sojową, to nie mogło obyć się bez próby upieczenia chleba. Wspominałam Wam, że mąka nie nadaje się do smażenia naleśników, ale chleb sojowy wyszedł z niej bardzo ładny. Jeśli chodzi o smak, musielibyście spróbować i sami ocenić. Na pewno trochę pachnie soją i da się wyczuć, że są w nim jajka. Chleb był smaczny, ale nie każdemu może odpowiadać ten lekki posmak soi.

Myślę, że taki chleb sojowy niskowęglowodanowy można też potraktować jak klasyczne, piaskowe (nadal niskowęglowodanowe) ciasto dodając do niego słodzik, zamiast soli.

Chleb dobrze się kroi, nie kruszy się, nie rozpada, ma lekko wilgotną zwartą konsystencję.

Nie należy trzymać go zbyt długo na wierzchu – maksymalnie 2 dni poza lodówką. A najlepiej trzymać jednak w lodówce, zwłaszcza kiedy mamy letnie temperatury w domu.

Więc jeśli Wy również kupiliście mąkę sojową na kruche ciasteczka to wypróbujcie również ten przepis.

Chleb sojowy niskowęglowodanowy – składniki:

160 g mąki sojowej nieodtłuszczonej (3 g węgli/100 g)
6 kurzych jaj
5 g proszku do pieczenia (około 1,5 płaskiej łyżeczki)
50 g śmietany 18%
5 łyżek oleju kokosowego
1/2 łyżeczki soli
szczypta soli

Chleb sojowy niskowęglowodanowy – wykonanie:

Piekarnik rozgrzewamy do 160 stopni (bez termoobiegu).
Białka oddzielamy od żółtek.
Olej kokosowy lekko podgrzewamy, aby miał płynną konsystencję.
Żółtka miksujemy dodając do nich kolejno olej kokosowy, śmietanę, a następnie po trochu mąkę z proszkiem do pieczenia. Solimy, Dokładnie mieszamy, aż znikną nam grudki.
W drugim naczyniu białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Gdy będą już dobrze ubite przekładamy je do miski z masą z żółtkami i miksujemy na wolnych obrotach lub po prostu mieszamy dokładnie łyżką, aż składniki dobrze się połączą.
Średniej wielkości keksówkę wykładamy papierem do pieczenia, wylewamy ciasto i wkładamy całość do nagrzanego piekarnika.
Pieczemy około 50-60 minut na złocisty kolor.

Podaję orientacyjny czas, ponieważ każdy piekarnik jest inny, warto zatem zajrzeć do chleba już po około 45 minutach. Ma być ładnie zrumieniony na wierzchu. Mój piekł się przez godzinę.

Specjalista ds. dietetyki oraz dermatologii. Pasjonat zdrowego stylu życia oraz nowinek technologicznych ze świata medycyny. Prowadzi kursy i szkolenia z zakresu zdrowego odżywiania. Posiada wiedzę interdyscyplinarną dodatkowo z anatomii, biochemii i zdrowia intymnego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here